Logo WCAG
  • EN
  • CZ
  • DE

Logotypy UE

"Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa inwestująca w obszary wiejskie".

Instytucja Zarządzająca Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020 - Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Strona internetowa współfinansowana jest ze środków Unii Europejskiej w ramach działania 19. Wsparcie dla rozwoju lokalnego w ramach inicjatywy LEADER, poddziałania 19.1 Wsparcie przygotowawcze Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020.

Polecamy

Aktualności

  • Rysunek 5.jpeg

    Z cyklu "Śladem legend na Stobrawskim Zielonym Szlaku" - O biesie i strzygach z Biestrzykowic

    „Wiele dziwów widywano na bagnach i wśród borów nad Stobrawą. Teren był to trudny do gospodarowania, gleby słabe i mało kto się chciał sprowadzać na te odludzia. Przez to nawet, gdy ze Świerczowa chciano miasto uczynić, wysiłki spełzły na niczym. To raz po raz ktoś ginął
    w mokradłach w Przygorzelu, to zbójnicy napadali, to obce wojska przechodziły niszcząc wszystko. Niewielu decydowało się na to, by od nowa wszystko zaczynać. Kupcy słysząc o złej sławie tych miejsc, wybierali inne szlaki. Gdzie miasto miało być, dziś jest tylko wieś Miejscem zwana.
    Z trudem odnaleźć można wśród pól i rowów obrys miejskich murów, czy miejsce po rynku.

    Podobnie było i na północ od Świerczowa, gdzie zły bies zwabiał podróżujących na bagna, gdzie wpadali w sidła zwodniczych strzyg. Trafił się jednak raz rycerz o czystym sercu i sumieniu. Gdy zwiedziony przez biesy trafił na bagna zobaczył trzy nagie, młode kobiety. Kusiły go, aby szedł do nich. Poznał, że to strzygi. Widząc je, wyciągnął krzyż i skropił je święconą wodą. Te zawyły i skuliły się. Rycerz poszedł dalej. Na wzniesieniu czekał na niego sam mieszkający tu od wieków czart. Próbował go zwieść i inteligentnie zmusić do pertraktacji. Rycerz jednak wiedział, że nie może na to się zgodzić. Wyciągnął miecz i stanął do walki. Próżne były wysiłki diabła, nie mógł pokonać rycerza o czystym sumieniu. W końcu czart zawył, zmienił się w tuman kurzu i znikł w ciemnościach. Pozostał po nim tylko swąd siarki. W tym momencie trzy ponętne ciała strzyg zamieniły się w sine trupy bez oczu i ust, a potem w popiół. Rycerz w nagrodę za pokonanie czarta otrzymał okoliczne dobra. Zbudował kościół i dwór. Jego wieś, na pamiątkę bytujących tu kiedyś biesów i strzyg nazwano Biestrzygowice, co z czasem zmieniło się w Biestrzykowice.”

    11 Kwietnia 2024
  • Rysunek 4.jpeg

    Z cyklu "Śladem legend na Stobrawskim Zielonym Szlaku" - O Zorzy i pierwszych piecach hutniczych

    „Jak powiadali Zorza pracy nie miał, w Domaszowicach nikt na parobka go nie chciał, gdyż ciężkie czasy nastały. Ani do pracy w lesie nie mógł się nająć, gdyż drewna nikt nie kupował, gdy bieda była. Ruszył sam Zorza w las, na południe. „Przyjdzie mi zginąć w tym lesie, pośród drzew” – pomyślał. Gdy tak szedł i szedł usłyszał nagle głos. „Nie martw się! Czasem skarb i bogactwo mogą być bardzo blisko, wystarczy tylko szeroko otworzyć oczy i zobaczyć to, czego inni nie widzą!”. Zorza zdziwił się. „Wokoło tylko sosny a dalej mokradła. Czy ktoś może tu zakopał garniec złota w tym pustkowiu a ja znajdę?” Tajemniczy głos odpowiedział: „Nie licz na garniec złota. On by ci zresztą szczęścia nie przyniósł. Ale tam gdzie są mokradła musi być i ruda pod darnią. A z sosny otrzymasz węgiel drzewny, który pozwoli ci z rudy żelazo wytopić!’ Tak Zorza został węglarzem, zbudował mielerze i wypalał węgiel drzewny. Zaczął kopać i znalazł kamień, rudę darniową, z której w dymarkach żelazo zaczął wytapiać. Przyniosło mu to taki dochód, że w końcu całą osadę założył, którą od jego imienia Zorzowem nazwano. W miejsce, gdzie stały piece, w których rudę przetapiano, nazwano Pieczyskami. Nie ma po nich śladu, ale rozległe wyrobiska, które zostały po kopaniu rudy są dziś zalane wodą i stąd wzięły się stawy w Pieczyskach.”

    10 Kwietnia 2024
  • Rysunek 3.jpeg

    Z cyklu "Śladem legend na Stobrawskim Zielonym Szlaku" - O Diablim Kamieniu koło Włoch

    „Jak powiadają, diabeł założył się z księdzem proboszczem we wsi Włochy, że uda mu się zniszczyć kościół zanim skończy się msza święta. Ledwo się założyli, już czart poleciał wyrwać z gór olbrzymi kawał skały. Z głazem tym na plecach leciał w kierunku Włoch, by zrzucić go na kościół. Był już bardzo blisko wsi. Ksiądz jednak skończył mszę trochę szybciej. Ledwie wypowiedział słowo: „Amen”, a głaz wypadł ze szpon diabelskich i upadł na skraju lasu między Włochami, a Wierzbicą Dolną. Leży tam do dziś, na granicy gminy i nadal zadziwia swoimi rozmiarami.

    09 Kwietnia 2024
  • Rysunek 2.jpeg

    Z cyklu "Śladem legend na Stobrawskim Zielonym Szlaku" - O Hanusi ze młyna i diable Rogalu

    „Młynarz, który mieszkał we młynie przy Młyńskich Stawach miał piękną córkę, Hanusię. Starało się o nią wielu kawalerów. Wśród nich był sam diabeł Rogal, który mieszkał tu od wieków. Jego przewaga była o tyle większa, że mógł przybierać dowolną postać, również najprzystojniejszego kawalera. Piękna i ponętna Hanusia spodobała mu się szczególnie. Na nic jednak były wszystkich starania, gdyż Hanusia ślubowała przed ołtarzem kościoła w Biestrzykowicach czystość Bogu i postanowiła resztę życia spędzić w klasztorze. Bardzo to rozeźliło diabła Rogala. Nie mogąc wymyślić innego sposobu postanowił skusić Hanusię borowikami szatańskimi. Wiedział bowiem, że kto je spróbuje pozostaje w mocy diabła. Porozsiewał je w lesie wokół młyna. Gdy pewnego ciepłego jesiennego dnia Hanusia została sama we młynie, wybrała się do pobliskiego lasu na grzyby. Ujrzała tu dorodne borowiki. Postanowiła je nazbierać, aby ugotować z nich zupę. Ledwo jednak jej spróbowała nadleciał diabeł Rogal, by porwać ją do piekieł. Okazało się jednak, że dla dziewczyny o czystym sercu moc borowików szatańskich to za mało, by zamknąć ją na wieki w mocy diabelskiej. Tak więc dziewczyna tkwi zawieszona między piekłem a niebem, a diabeł Rogal wciąż musi karmić ją szatańskimi grzybami, bo jeśli przestanie, jej dusza natychmiast uleci do nieba. Dlatego też w okolicy często można spotkać zwodnicze borowiki szatańskie i trzeba na nie uważać podczas grzybobrania.”

    08 Kwietnia 2024
  • Rysunek 1 2.jpeg

    Z cyklu "Śladem legend na Stobrawskim Zielonym Szlaku" - O Smoku ze Smogorzowa

    "W dawnych czasach, gdy ziemia namysłowska tkwiła jeszcze w mrokach pogaństwa, zagnieździł się w Smogorzowie okrutny smok. Gdy zaryczał, to było go słychać aż w Rychnowie i Rychtalu. Od tego ryku mieszkańcy Głuszyny zupełnie ogłuchli. Nie to jednak było najgorsze. Smok domagał się wciąż nowych i nowych, krwawych ofiar. Nic jednak nie było w stanie jego nasycić. Pewnego razu do osady przybył tajemniczy przybysz. Miał na imię Gotfryd. Gdy usłyszał lament młodych gospodarzy, którzy mieli złożyć w ofierze smokowi swojego pierworodnego synka, obiecał im pomoc. Odważnie poszedł w kierunku smoka. Pokonał potwora czyniąc nad nim znak krzyża i wypowiadając imię: „Jezus”. Uwolnieni od dręczyciela mieszkańcy osady przyjęli nową wiarę, którą głosił przybysz. Wkrótce w pobliskich Krzyżownikach stanął pierwszy krzyż, a w samym Smogorzowie drewniany kościół, który stał się pierwszą chrześcijańską katedrą, a Gotfryd pierwszym biskupem. Po nim nastąpili kolejni biskupi noszący imiona Urban, Klemens, Lucylius i Leonard. Wszyscy zostali pochowani w krypcie drewnianej katedry. Dopiero potem biskupi przenieśli się stąd do Wrocławia.”

     

    05 Kwietnia 2024
Dobrzeń Wielki Domaszowice Lubsza Łubniany Murów Namysłów Pokój Popielów Świerczów